2013: Polska muzyka i media społecznościowe

Koniec roku to okres podsumowań poprzednich i gdybań wobec kolejnych 12 miesięcy. O ile od podsumowań uciekłem, o tyle od prognoz jakoś nie umiem. Może to i dobrze? W końcu nawet gdyby żadna z nich się nie sprawdziła w całości, człowiek powinien być przygotowany na rozwój wydarzeń, by łatwiej dostosować się do zmieniającej się sytuacji.

Ciężko powiedzieć czy widzę więcej zagrożeń, czy może więcej szans dla polskiej muzyki w 2013. Jedno jest dla mnie pewne – media społecznościowe dla polskich muzyków i wytwórni będą miały większe znaczenie i mają szanse stać się tym, czym są one obecne dla polskiego rapu. W kolejnych 2013 ten proces „przekwalifikowania się” muzyki popularnej z mediów tradycyjnych na internetowe przybierze na sile, natomiast jak bardzo wpłynie na polski rynek muzyczny – ciężko przewidzieć.



Popularność mediów społecznościowych wciąż rośnie – najłatwiej potwierdzić to wciąż wzrastającą ilością użytkowników YouTube, Facebooka i Twittera. Dodajmy do tego jeszcze wskaźniki wyświetleń i liczby fanów, a uzyskamy pozorny obraz sielanki czekającej sobie spokojnie na ten 2013. Muzyka popularna będzie coraz aktywniejsza na YT i FB, gdzie po okresie lekkiego bałaganu zacznie się wygodnie rozsiadać.

Lekki bałagan? Poza paroma wyjątkami, jak Czesław Śpiewa czy Robert M, ciężko znaleźć popularnego artystę naprawdę odnajdującego się w klimacie Facebooka. Na YouTube mocne są głównie wytwórnie hiphopowe + MyMusic. Wraz z większym naciskiem na kanały społecznościowe zacznie się większa profesjonalizacja działań tej branży. Największym wytwórniom zaczną doradzać agencje lub konkretni specjaliści, może doczekamy się mocnej kampanii reklamowej na YT jakiegoś klipu, jeżeli znajdzie się sponsor, który wyłoży na to pieniądze.

Mam też nadzieję, że w końcu same wytwórnie zaczną się naprawdę interesować tym, co mówi się o jej artystach i samych labelach w Internecie. Mam tutaj na myśli monitoring sieci. Do tej pory wydawcy i raperzy koncentrują się na opiniach skupionych wokół ich fanpage’y, komentarzy pod klipami, recenzji na blogach i portalach. Raz, że tego wszystkiego nie da się ogarnąć - jeśli ktoś nie prześle Ci linka, możesz nie mieć pojęcia o jakiejś recenzji czy krytyce.Dwa, że jednak lwia część opinii słuchaczy nigdy nie dotrze do źródła, bo skupiona jest na forach, które biznesu muzycznego nie interesują.

Po co to komu? Zakładając, że muzycy nie tworzą pod publikę (dobra, wiem, że w paru przypadkach to kłamstwo, zakładam dla ułatwienia) – wyłapanie opinii pozwala zrozumieć powody, dla których ktoś nie został zachęcony do przesłuchania lub zakupu albumu, ewentualnie obejrzenia klipu. Dzięki temu można wyeliminować błędy w promocji, tworzeniu teledysków – nie po to, by tworzyć coś pod publikę – lecz po to, by coś co jest efektem pracy muzyka i brzmi dokładnie jak on tego chciał, mogło dotrzeć do szerszego grona odbiorców za pomocą lepiej dopasowanej strategii promocyjnej.

Prosty przykład prosto z rapu. Dzięki Brand24 miałem możliwość monitorowania opinii przy premierze płyty Zeusa „Zeus. Nie żyje”. Dodatkowo analizowałem w tym czasie także opinie o Step Records, jednej z największych polskich wytwórni hiphopowych. Ograniczając się do Facebooka – opinie na temat Zeusa były praktycznie tylko i wyłącznie pozytywne. Natomiast sukces płyty Zeusa, gdyby bazować na samych opiniach, wcale nie miał wpływu na wizerunek Step Records, które wydatnie pomagało przy promocji. Nadal zdarza się duża ilość wypowiedzi negatywnych, na które z resztą wytwórnia zapracowała sobie przez dłuższy czas, mimo naprawdę świetnie ogarniętego systemu promocji albumów. Jaki z tego wniosek? Monitorując sieć można dostosowywać sposób promocji tak, by wpłynąć pozytywnie nie tylko na sprzedaż płyty, wizerunek muzyka, ale też wizerunek wytwórni, który z kolei ma przecież wpływ na sprzedaż wydawanych krążków.

Muzyka popularna w 2013 zacznie przebijać się do czołówki zarówno na YouTube, jak i Facebooku. Polski HipHop z pewnością nie odda pola bez walki. Nie twórzmy jednak jakiejś „wojny” między muzyką popularną, a rapem. Dlaczego? Nie tylko dlatego, że taką wojnę i tak wygrałaby po prostu muzyka. Jest według mnie ważniejszy powód.

To reklamodawcy, którzy starają się wcisnąć swoje reklamy przed każdy klip, nawet nie targetując odpowiednio adsów. Pominę fakt, że nazwa firmy zwykle pada w tych reklamach dopiero po kilkunastu, czasem kilkudziesięciu sekundach. Często zanim obejrzę jakiś klip lub odsłucham singiel – hiphopowy – mam okazję wysłuchać reklamy serka topionego, mebli lub przeceny komputerów. Pominę to, że to nie ta grupa docelowa, a firma wyrzuca dzięki agencji zajmującej się kampanią pieniądze w błoto. Bardziej zastanawia mnie ile osób może zrezygnować z odsłuchania utworu właśnie przez totalnie abstrakcyjną i zbyt nachalną dla nich reklamę przed trackiem? Wiem, że każda reklama to kasa dla właściciela kanału – ale na dłuższą metę można na tym stracić, bo łatwiej przecież ściągnąć album niż odsłuchać go na YT - i artysta nie ma z tego wtedy żadnej kasy. Dopóki target grupy docelowej reklam będzie oznaczał wszystkich userów YT, adsy będą miały także negatywny wpływ na ilość wyświetleń.

Na Facebooku reklamodawcy są jeszcze większym „zagrożeniem” dla popularności muzyków. Ograniczony zasięg postów, neutralizowany przez pokaźne kwoty przeznaczane przez duże firmy, które gonią za jak największym zasięgiem postów, oznaczają mniej miejsca dla postów z fanpage’y muzycznych – które nierzadko wcale nie przedstawiają treści w angażujący sposób, a przecież w parze z mniejszą ilością interakcji idzie mniejszy zasięg każdego z postów.

Największy polski muzyczny fanpage, należący do Grubsona, ma nieco prawie 650 tysięcy fanów – przed nim jest już kilkanaście profili firmowych mających większą ilość fanów i bardziej angażującą treść – a może po prostu przedstawianą w bardziej angażujący sposób. Nie wierzysz? Łatwo to zweryfikować, co miesiąc raport Fanpage Trends pokazuje jak muzyka na Facebooku traci kontakt z czołówką, która nie dostała „w prezencie” najważniejszego – wiernych fanów, którymi są słuchacze – ale bardzo dobrze wie jak ich zdobywać i angażować. Z kolei muzyka nie inwestuje lub nie wie jak inwestować w reklamy FacebookAds. Dlaczego? Reklamy na YT i AdWordsy przynoszą oczywisty zysk, widać to w każdym raporcie jaki otrzymują zleceniodawcy reklam czy właściciele kanałów. Facebook Ads już nie do końca w tak oczywisty sposób sygnalizuje sprzedaż, a źle stargetowane i stworzone nie przyniesie żadnych widocznych efektów.

Jaki w takim razie według mnie będzie nadchodzący rok dla muzyki w mediach społecznościowych? Wszystkie wytwórnie, niezależnie do gatunku, muszą zrozumieć, że chcąc zyskać popularność, wyświetlenia, a co za tym idzie również pieniądze – muszą z zmienić swoje nastawienie, dostosować działania do wymogów mediów społecznościowych. Resztę zrobi muzyka, która zawsze powinna być najważniejsza.

Ze swojej strony życzę całej branży muzycznej i wszystkim słuchaczom owocnego 2013 – niech muzyka przebije się przez coraz intensywniejszy marketing społecznościowy, niech wskoczy na wyższy poziom.
Trwa ładowanie komentarzy...