O autorze
Cokolwiek bym o sobie nie powiedział - uwierzyłbyś, nie mogąc tego zweryfikować.
Więcej na rappr.pl

Kto tu jest pelikanem? - czyli o "medialnej prowokacji" Popka słów kilka

„Mediowcy, spece od reklam, marketingowcy” w roli młodych pelikanów, a po drugiej stronie raper Popek karmiący ich żabami – rzekomymi bzdurami, tworzącymi prowokację medialną pod tytułem „Król Albanii - J**** Hipsterów”. W całe to zamieszanie wpakował się też chwilowo Sokół, zapraszając na oficjalne konto "Popek Monster" i sugerując, że słowa o hipsterach to zwykły żart. Posta już dawno na jego tablicy nie ma, artykuł gazeta.pl też już popadł w niepamięć, a sam raper... ale może od początku.

Wyczyny Popka do pewnego momentu przedstawiały się jako całkiem ciekawa metoda promocji nowej płyty. Podwieszanie na hakach, tatuaż oczu, skaryfikacja – w środowisku hiphopowym nie wzbudzało to żadnego oburzenia, prędzej zdziwienie i podziw. Poza hiphopem Popek przebił się nawet do amerykańskich mediów, a polskie, poza paroma wyjątkami, wolały rozpisywać się o łamiących tabu nowych strojach Lady Gagi czy „księżniczkowatym” zachowaniu pierwszej damy kuchennej telewizji, Pani Gessler. W końcu, po udostępnieniu filmu „J**** Hipsterów”, w którym za pomocą dość ograniczonego zasobu słów dobitnie wyraził swoje poglądy wobec tej grupy społeczności, media zaczęły zauważać chwytliwy temat – na całe szczęście Popek zareagował na tyle szybko, że nie przeżywaliśmy powtórki medialnej burzy z sytuacji związanej z Peją.



Uwagę Popka, według której jego działania nie były skierowane na autopromocję, można włożyć między bajki. Dla każdego jasny powinien być cel wypuszczenia owych filmów w takim, a nie innym czasie. Tak, to jest pasja, ale same filmy nieprzypadkowo pojawiły się właśnie teraz, przed premierą płyty. Sama „medialna prowokacja”, też dla mnie jest kłamstwem i zwykłym wycofaniem się, gdy Popek zauważył, że media za mocno zaczynają się nim interesować i opisywać jego działania w zbyt negatywnym tonie. "Projekt Gr@żyna" to była prowokacja, miała zwrócić uwagę na pewne zjawisko. Film Popka to, z punktu widzenia zwykłego fana hiphopu, za jakiego się uważam, zwykłe nawoływanie do nienawiści - bo jaki był inny cel wypowiedzi rapera, na co miał zwrócić uwagę? Na hipsterów? Przecież ta moda jest doskonale zauważalna i akceptowana.

W filmie tłumaczącym ową „prowokację medialną” raper stwierdził, że może bawić się ze swoimi fanami jak chce. Żadna osoba publiczna nie powinna tak twierdzić, zwłaszcza taka, która swoją muzyką dociera do grupy docelowej 12-16 lat, czyli osób bardzo podatnych na słowa swoich idoli – a taki jest obecny target Firmy, zespołu Popka. „J**** Hipsterów” jest jawnym nawoływaniem do nienawiści, a po reakcjach fanów rapera na film z tłumaczeniem, można zauważyć zdziwienie i niezrozumienie. Jego słowa o zabawie z fanami dla mnie są jasnym sygnałem, że nie zdaje sobie sprawy z odpowiedzialności jaka na nim ciąży.

Specjaliści od social media, wypowiadający się w artykule, który ukazał się na głównej stronie gazeta.pl, brali to za zorganizowaną autopromocję – ja z kolei, od momentu kontrowersyjnego filmu rapera, widzę brak przemyślanych decyzji, totalne zagubienie i brak zrozumienia zasad marketingu. Jak wszystkie wytwórnie i raperzy, Popek do pewnego momentu miał plan, zrodzony spontanicznie. Teraz natomiast planowe działania się wyczerpały i został sam „spontan” - widać, że kolejne działania są robione już „na siłę”. Można tu jeszcze dołożyć brak świadomości zasad działania i zasięgu Facebooka – poruszanie się po tym serwisie jest dla niego czymś tak dziwnym jak dla Neila Armstronga pierwszy krok na powierzchni Księżyca. Nadal większość artystów hiphopowych działa na tej samej zasadzie, chociaż coraz częściej można spotkać naprawdę dobrze zorganizowane akcje promocyjne – chociażby „Równonoc” Donatana.

Czy to już koniec kontrowersji wywołanych przez Popka? Na pewno nie. Owszem, wykasował swój fanpage, ale zaraz potem założył nowy, pod tą samą nazwą. Jak łatwo domyślić się po udostępnianych przez niego postach, znów wykazuje się agresją wobec hipsterów. Mało? Jest i nowy filmik – żart z hipsterem na początku nawet udany, ale zaraz potem zapowiada film, na którym... ktoś nieświadomie zjada hamburgera z kawałkami jego skóry, pozostałe po skaryfikacji.

Więc kto tu jest pelikanem? „Marketingowcy i spółka”, którzy z punktu widzenia swojej wiedzy i doświadczenia analizują działania Popka i w miarę dobrze widzą co się dzieje? Raper, który nie bardzo wie jak umiejętnie wykorzystać przestrzeń social media i od pewnego momentu zaczyna się po prostu ośmieszać nawet w oczach swoich wiernych fanów? A może właśnie ta małoletnia część fanów, która każde słowo idola łyka z podziwem jak młody pelikan żabę?

Ja mam jednak ważniejsze pytanie, które w całym tym zamieszaniu chyba nigdy nawet nie padło, z żadnej strony - gdzie w tym wszystkim jest muzyka i jej przekaz, które w hiphopie od zawsze były najważniejsze?
Trwa ładowanie komentarzy...